W kalendarzu wiosna i chociaż obecna aura zbliżona jest do późnojesiennej to my mamy już na rozkładzie pierwszą w tym roku (kalendarzowym) wycieczkę. Na razie skromnie, bo tylko jednodniowa, ale za to rozpoczyna pewien cykl wyjazdów. Wyjazdów związanych z postacią historyczną ważną dla naszej szkoły, a mianowicie Kazimierzem Wielkim.
O przyczynach raczej nie muszę się rozpisywać, bo wiadomym jest powszechnie, że od tego roku będzie to patron soleckiej szkoły średniej. W związku z tym zostały podjęte różnego rodzaju działania, popularyzujące postać K. Wielkiego wśród społeczności szkolnej. My, członkowie Klubu Turystycznego „Błędny Rycerz” też postanowiliśmy coś od siebie dorzucić i stad pomysł cyklu wyjazdów „Śladami Króla”.
Plany już są i jak zdrowie dopisze zostaną zrealizowane. Odwiedzimy miejsca, w których przebywał ten wybitny władca i mamy nadzieją, że może uda się go spotkać? Ciekawe, co nam wtedy zechce przekazać? Niemożliwe? Nie byłbym tego taki pewien. Wiele wydarzeń z naszego życia codziennego czasem nie da się wyjaśnić rozumowo. Zresztą, zainteresowanych odsyłam do strony histmag.org/Duch-wielkiego-króla-w-katedrze-na-Wawelu .
A tymczasem przejdę do naszego pierwszego wyjazdu. 10 marca odwiedziliśmy dwa miasta związane z Kazimierzem Wielkim – Kazimierz Dolny i Lublin. Pierwsza miejscowość ma w nazwie imię Kazimierz, ale nie na cześć naszego patrona, gdyż nazwa ta pojawia się w dokumentach z 1249 roku .Natomiast założenie miasta oraz budowę zamku obronnego legenda przypisuje Kazimierzowi Wielkiemu. Król ufundował też kościół parafialny. Nasz krótki spacer po tym mieście pozwolił nam obejrzeć, oprócz wymienionych zabytków, pomnik poświęcony władcy, niestety milczący i trochę zaniedbany. Nie udało się natomiast dotrzeć do ruin zamku w Bochotnicy, gdzie według legendy miała przebywać piękna Estera, do której namiętnym uczuciem zapłonął król. Wrócimy tu z pewnością, ale już teraz muszę wspomnieć, że ślady tej legendy (w nieco innej wersji) odnaleźliśmy w Lublinie.
W połowie XIV wieku Lublin stał się ważnym punktem strategicznym w polityce wschodniej Kazimierza Wielkiego. Nic więc dziwnego, że król przyczynił się do rozbudowy miasta. Przede wszystkim wzniósł murowany zamek. Do dziś z tamtych czasów zachowała się wieża obronna, z której roztacza się wspaniały widok na miasto – sprawdziliśmy osobiście. Z zamku skierowaliśmy swoje kroki na Stare Miasto. Wędrując ciasnymi uliczkami, odzwierciedlającymi średniowieczną strukturę miasta, dotarliśmy do Bramy Krakowskiej i fragmentów murów miejskich. Wracając do autokaru obejrzeliśmy jeszcze z zewnątrz gotycką Bazylikę św. Stanisława Biskupa Męczennika, która została zbudowana z fundacji Kazimierza Wielkiego. Historia tej świątyni wiąże się z relikwią Krzyża Świętego, znajdującą się w niej do 1991 roku.
Jak widać śladów wielkiego władcy nie musieliśmy zbyt długo szukać w naszym regionie i jest ich tutaj z pewnością znacznie więcej. Kolejna wyprawa będzie już jednak w innym kierunku – tym razem na południe. Relacja wkrótce.
Z turystycznym pozdrowieniem opiekun Klubu Turystycznego „Błędny Rycerz” Andrzej Kańkowski

